sobota, 13 maja 2017

Muzyczni ulubieńcy kwietnia

 Okej, kwiecień się skończył i może wypadałoby zrobić ulubieńców miesiąca, bo to jeden z najchętniej czytanych postów w blogsferze(a mi zależy na wejściach i obserwacjach, bo jestem zdesperowaną blogerką), jednakże moje życie nie jest zbyt ciekawe, a ja nie odkryłam żadnych niesamowitych rzeczy w tym miesiącu, którymi chciałabym się z wami podzielić więc uznałam, że zaczęcie serii z muzycznymi ulubieńcami będzie świetnym pomysłem, ponieważ muzycznych ulubieńców zawsze mam masę i zawsze mam problem z tym, by wybrać tylko kilka piosenek. A więc jeśli jesteś muzycznym świrem, tak jak ja, to zapraszam do czytania. Mój gust jest ciężki do scharakteryzowania więc będą tu piosenki naprawdę zróżnicowane, a zresztą, sami się przekonacie.

 Zacznę od całych albumów, bo tak będzie łatwiej. W tym miesiącu (a właściwie to chyba nawet już w poprzednim) zaczęłam słuchać polskiego rapu (wowowowo Karolina staph, staczasz się) i naprawdę zaczął mi się podobać. Nie wiem czy kiedyś o tym tutaj wspominałam (pewnie nie), że byłam naprawdę źle nastawiona do polskiego rapu. Polski rap kojarzył mi się z sebixami i karynami, a tutaj miła niespodzianka. Wydaje mi się, że stał się o wiele lepszy odkąd ostatni raz go słuchałam (2011/2012). W każdym razie w tym miesiącu moimi ulubionymi albumami był Paluch "Ostatni krzyk osiedla" oraz Bedoes&Kubi producent "Aby śmierć miała znaczenie". Podczas słuchania tego włącza mi się zawsze mood takiej bad bitch, a tekst motywuje mnie do tego, by robić co chcę i mieć gdzieś opinię innych ludzi. Dobra wystarczy, dziwnie się czuję jak recenzuje polski rap, jak jesteście zainteresowani to ogarnijcie sobie te dwa albumy.
 Kolejnym albumem, którym zachwycałam się przez ostatni miesiąc był album Amy Winehouse "Back to black". O mój Boże. Ten album to jest złoto. Idealnie trafia w mój gust muzyczny. Połączenie jazzu i r&b to najlepsze co może być i zawsze gdy słucham tego albumu czuję jakbym miała zaraz wybuchnąć z zachwytu haha. Potrzebuje obecnych artystek pokroju Amy, które tworzą tak świetną muzykę. Moje ulubione piosenki z tej płyty to chyba "Rehab" i tytułowe "Back to black". Zdecydowanie muszę przesłuchać innych albumów tej artystki.
 W ostatnim miesiącu przypomniałam sobie o Jacku White i kiedy tylko włączyłam sobie jego płytę przypomniałam sobie za co tak bardzo kochałam jego muzykę. To co on tworzy to jest jakieś arcydzieło. Kocham każdą jego piosenkę i każdy jego album. Jednak w tym miesiącu wróciłam do "Love is blindness" (jest to cover piosenki U2, który jak dla mnie jest lepszy od oryginału), pierwszej piosenki Jacka White'a, którą usłyszałam, oraz do "Carolina dama(acoustic mix)" z jego najnowszej płyty. Drugiej piosenki posłuchałam od razu jak zobaczyłam tytuł, bo, nie wiem czy tylko ja tak mam, kiedy widzę moje imię w tytule, muszę posłuchać tej piosenki. Jeszcze jedną piosenką Jacka, którą wyjątkowo polubiłam w tym miesiącu jest "Lazaretto" jedna z jego najpopularniejszych piosenek. Naprawdę polecam zapoznać się z jego twórczością, to coś niesamowitego.
 Kolejną piosenką, którą kocham już od dłuższego jest "Code blue" The-Dream. Jest ona z soundtracku do "Ciemniejszej strony Greya". Nie tylko wokal tego artysty mnie urzekł. Tekst dogłębnie poruszył moje wnętrze, ponieważ po raz pierwszy słuchałam tej piosenki w takim momencie, że idealnie opisywała moją sytuację. W każdym razie jako jedna z wielu piosenek z tego soundtracku najbardziej zapadła mi w pamięci i po pierwszym przesłuchaniu płyty, to właśnie do tego utworu wracałam, żeby posłuchać go jeszcze raz i jeszcze raz.
 Piosenką, o której muszę tutaj wspomnieć jest piosenka Harrego Stylesa "Sign of the times". Harry od zawsze był moim ulubieńcem w 1D. Już wtedy, gdy był w zespole ubierał się inaczej i wyróżniał na tle innych chłopaków (oczywiście nie ujmując im, ponieważ lubię wszystkich pięciu) i zawsze zastanawiałam się jakby to było gdyby zaczął tworzyć sam. Szczerze mówiąc to było jedno z moich takich małych marzeń, żeby Harry wydał coś sam i wreszcie jest. I jest to najlepsza piosenka, która wyszła w ostatnim czasie. Czy jestem zaskoczona? Nie, nawet przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, że to, co wypuści Styles będzie słabe i dostałam właśnie to, na co czekałam. Gitary, popis głosu Harrego, głęboki tekst. Jedyne czym mnie tu zaskoczył to pianino i delikatny falset w refrenie.  Nie wiem jak wy ale ja już zamawiam jego limitowaną edycję płyty.

A wy jakich ulubieńców muzycznych mieliście w tym miesiącu? Piszcie mi w komentarzach, chętnie zapoznam się z nowymi piosenkami i wykonawcami.

4 komentarze:

  1. Hej! Świetny post :)

    obserwuje i zapraszam do mnie :
    http://milentry-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. hmmm, co do moich ulubiencow muzycznych tego miesiaca jakos nikogo nie odkrylam ;p ale na ogole slucham muzyki alternatywnej cos w stylu The Dumpings, Gorillaz, Lana ;) polecam :D

    co powiesz na wspólną obserwację? ja już i to z ogromną chęcią!
    http://justemsi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Paluch *__* Uwielbiam jego piosenki !

    Zapraszam do mnie,
    http://anggiex3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń